paź 9, 2023

Thor według Donny’ego Catesa, czyli jak wypada nowy pomysł na tego bohatera

logo googleDodaj naszą stronę do źródeł Google News

Po ogromnym, kilkuletnim runie Jasona Aarona stery nad serią Thor przyjął Donny Cates. Pamiętam uczucie euforii wśród fanów Marvela, które nastało po ogłoszeniu tej wieści. Aż w końcu pojawiły się pierwsze zeszyty, które były ocenianie przez fanów oraz krytyków… średnio. Wreszcie, po kilku latach oczekiwania, mam okazję zapoznać się z nową serią o Thorze. I jak jest? Czy pierwsze, średnie opinie nadal są aktualne? Zapraszamy do recenzji!

Thor jest królem Asgardu i próbuje władać po swojemu, lecz pewnego dnia przybywa Galactus, kosmiczny byt. Oznajmia mu, że w kosmosie pojawiła się Czarna Zima, kosmiczna plaga, mogąca zniszczyć całe wszechświaty. Thor wyrusza wraz z Galactusem na wyprawę, by stawić czoła niebezpieczeństwu. Aby osiągnąć swój cel, będzie musiał walczyć nie tylko z wrogiem, ale też sprzymierzeńcami. 

Donny Cates jako scenarzysta potrafi doskonale zrozumieć oraz wczuć się w postacie o których pisze. Udowodnił to po rewelacyjnej serii Venom Marvel Fresh. Lecz ze zrozumieniem Thorem miał chyba pewne kłopoty. W jego komiksie Bóg Gromów cały czas jest nabuzowany emocjami. Owszem, pełni teraz odpowiedzialną funkcję króla w Asgardzie. Czuć, że Thor chce spełniać ją jak najlepiej. Ale nie podoba mi się to, iż jest wyniosły,cały czas pełen złości oraz negatywnych emocji. Owszem, działa w dobrej sprawie, ale nie jest to ten sam Thor, którego pokochałem w runie Jasona Aarona. I to jest chyba mój największy zarzut jeśli chodzi o serię Catesa. Cała reszta jest co najmniej dobra. 

Fabuła jest niezwykle dynamiczna i bardzo szybko nabiera kosmicznej skali. Sporo w nim akcji oraz dynamicznych pojedynków, a momenty ekspozycyjne nie nużą i są bardzo dobrze wplecione w całość. Podoba mi się, że w całej historii czuć ciężar podejmowanych przez bohaterów decyzji, za które biorą pełną odpowiedzialność.

Na uwagę zasługuje druga część komiksu, w której Cates nawiązuje do początków Thora w Marvelu oraz do postaci Donalda Blake’a. Nie chcę zdradzać roli, jaką odgrywa Blake w historii, ale jego pojawienie się w komiksie wychodzi bardzo na plus. Po raz kolejny można docenić research Catesa i jego przywiązanie do kontinuum Marvela. 

Warstwa wizualna jest wybitna. Odpowiada za nią przede wszystkim Nic Klein. Jego szorstka i specyficzna kreska bardzo przypomina mi dzieła Seana Murphy’ego. Klein doskonale czuje się w kosmicznych klimatach. Bardzo fajnie pokazuje ogrom jego przestrzeni, ale na szczególną uwagę zasługują sceny akcji. W każdym kadrze widać i czuć potęgę Thora. Ukazane jest to naprawdę w rewelacyjny sposób. 

Czy Thor według Donny’ego Catesa zawodzi? Trochę tak. Spodziewałem się czegoś innego. Kontynuacji wątków zapoczątkowanych przez Aarona. Ale nadal jest to ciekawy i wartościowy run, mimo swoich bolączek, i warto jest się z nim zapoznać.

Wydawnictwu serdecznie dziękujemy za przesłanie egzemplarza recenzenckiego, dzięki czemu mieliśmy przyjemność przeczytania tego tytułu ❤️

0 Komentarzy

Dodaj Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *