Przyjaźń na dwie ręce i cztery łapy. Jak wychować szczeniaka na miłego, mądrego i zrównoważonego psa to książka, przed którą należy przestrzec. Jest to o tyle ciekawe, że grupa wydawnicza, która dopuściła ją do druku, ma bardzo dobrą renomę i zazwyczaj ich książki można brać w ciemno. Tym razem tak nie jest i psim behawiorystom włosy mogą stanąć dęba.
Przede wszystkim dostajemy sporą dawkę pseudoporad, które z psią psychiką mają niewiele wspólnego. Dodatkowo autorki wysnuwają wiele dziwnych teorii na zupełnie inne tematy. Przykład? Chociażby dobór imienia dla psa. Ma się kojarzyć z czymś pozytywnym, ponieważ… jeśli wypowiada się dobre słowa do słoika z wodą, to ona podczas mrożenia kształtuje się w ładne kryształy, a gdy negatywne – zamarza chaotycznie. Dowód? Filmik z YouTube. Oczywiście z całego serca popieram nazywanie psów czymś, co się kojarzy przyjemnie z wielu innych powodów, które są, cóż, bardziej logiczne (można się odwołać między innymi do stereotypizacji i kategoryzacji).
Nie chcę się znęcać nad książką, zwłaszcza wydawnictwa, które cenię. Nie mam też w zwyczaju krytykować czyjejś pracy. Autorki z pewnością włożyły w nią wiele serca i pracy, jednak zabrakło im wiedzy o psach.


0 komentarzy