Miasto Latarni, czyli wstęp do steampunkowego uniwersum

utworzone przez | lut 6, 2024 | Recenzja

Dystopijne światy fascynują odbiorców kultury już od wielu dziesięcioleci. Jesteśmy zainteresowani, jak mógłby wyglądać świat, w którym dodano lub usunięto pewne elementy naszej codzienności. Temat ten jest często poruszany przez literaturę science-fiction i komiksowe medium. Miasto Latarni, wydane przez Lost in Time, jest kolejnym dziełem w tym klimacie. Czym się różni od innych, jeśli w ogóle się ma coś nowego do przekazania? Zapraszamy do recenzji!

Komiks opowiada o losach Sandera Jorve’a, który przez przypadek zdobywa strój kapitana służby porządkowej. Postanawia wcielić się w tę rolę, by znaleźć słaby punkt w dyktaturze Greyów i uratować swoją rodzinę przed życiem w ciągłym strachu o swój los.

Za powstanie Miasta Latarni odpowiada cały zespół kreatywny. Komiks jest utrzymany w stylistyce steampunkowej. Tytułowe miasto otocza mur, który ma chronić mieszkańców przed niebezpieczeństwami. Ponadto panują tutaj wieczne ciemności. Masy z najniższych poziomów miasta muszą pracować dla zaspokojenia potrzeb kasty mieszkającej w przepięknych wieżowcach. Budowa świata przedstawionego zaproponowana przez twórców nie jest niczym odkrywczym, lecz są pewne elementy, które mogą przyciągnąć uwagę. Ciekawym motywem jest zamaskowana służba porządkowa. Nikt nie widzi twarzy funkcjonariuszy służb i przez to nasz główny bohaterem może tak łatwo wejść w nową rolę. Mało tutaj zdecydowanie steampunktowości i mam nadzieję, że ten motyw będzie dalej rozwijany w kolejnych tomach. Jestem też piekielnie ciekaw, jak wygląda świat poza murami. Wątek ten jest lekko zarysowany w komiksie, ale wydaje mi się, że może być doskonałą podstawą do zbudowania kolejnych fabuł w tym uniwersum.

To co na pewno udało się doskonale ukazać twórcom, to cała otoczka polityczna związana z Miastem Latarni. Poznajemy różne frakcje, które starają się obalić lub obronić zastany porządek rzeczy. Wątki te są jak na razie delikatnie zaznaczone, ale stanowią potężne podwaliny pod to, co będzie się działo w kolejnych tomach. 

Na pewno trzeba też pochwalić warstwę narracyjną. Komiks czyta się niezwykle lekko, mimo, że sporo tutaj dramatycznych decyzji. Nie ma niepotrzebnych przestojów fabularnych. Wszystko jest płynne oraz nader angażujące. Bohaterowie są stereotypowi, ale mają coś w sobie, że chce się śledzić ich dalsze losy. 

Warstwa wizualna jest dobra. Sporo tutaj monumentalnych budowli, które po prostu cieszą oko. Projekty postaci nie są zbyt oszałamiające, ale doskonale spełniają swoją funkcję w opowieści. Doskonale wiemy, kto jest kim i nie czuć w tej warstwie zbytniego chaosu. Trochę żałuję, że świat przedstawiony nie został lepiej uwypuklony.

Miasto Latarni kładzie dobre podwaliny pod rozwój całego uniwersum. Autorzy odsunęli nieco kotarę, abyśmy mogli zerknąć na świat przedstawiony i poznać nieco bliżej mieszkańców tego zapyziałego miasta. Jestem ciekaw w jakim kierunki cała seria pójdzie i co się wydarzy w kolejnych tomach. Mało mamy dzieł związanych ze steampunkiem, a jest to niezwykle atrakcyjny kierunek, w którym można pójść z dziełem o charakterze dystopijnym. Polecamy lekturę tego komiksu!

Wydawnictwu serdecznie dziękujemy za przesłanie egzemplarzy recenzenckiego, dzięki czemu mieliśmy przyjemność przeczytania tego tytułu ❤️

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Share This