Maska, czyli podróż w czasie

utworzone przez | mar 22, 2022 | Premiery z lamusa, Spiżarnia mola

Kojarzycie klasykę kina z lat dziewięćdziesiątych pod tytułem Maska z Jimem Carreyem w roli głównej? I skaczącym pieskiem? Taki zabawny, familijny film, jakich było dużo w tamtym okresie. Wyobraźcie sobie, że film jest… adaptacją komiksu pod tym samym tytułem! Charakteryzuje się bezpardonową nawalanką oraz nieobliczalną przemocą. Zaciekawieni? To przeczytajcie dalej naszą redakcyjną recenzję!

Pierwsze zdanie

 

Tak, to będzie to.

 

Maska. Omnibus, tom I, John Arcudi i Doug Mahnke

Akcja komiksu rozgrywa się w latach dziewięćdziesiątych i dla każdego fana ostatniej dekady XX wieku komiks ten jest pozycją obowiązkową. Scenarzysta oraz rysownik idealnie oddali specyfikę klimatu tamtych lat. Czytając komiks wsiada się do wysokiej klasy kapsuły czasu.

Maska rozpoczyna się od kupna tytułowego przedmiotu przez Stanleya Ipkinsa. Miał to być prezent dla ukochanej. Przez dziwny zbieg przypadków mężczyzna ubiera maskę i staje się zielonogłową istotą łamiącą wszelkie prawa fizyki. Bohater swoje alter ego wykorzystuje do wyrównania krzywd, doznanych przez ludzi ze swojego otoczenia.

Scenariusz Johna Acurdiego to idealny przykład gatunku exploitations. Jest krew, jest przesadzona przemoc oraz wszechobecna wulgarność. Ale pod płaszczykiem głupiej, przesadzonej historyjki John Arcudi zadaje pytania o naturę człowieka oraz zła, skłania do refleksji. Zadają to samo pytanie, które w Jądrze Ciemności zadał Joseph Conrad: czy zło nie jest w każdym w nas? Odpowiedź wydaje się nader oczywista. Zło jest elementarną częścią człowieka, a tytułowa maska służy tylko i wyłącznie temu, by tą ciemną stronę naszej natury wyciągnąć na światło dzienne. W tym komiksie maska nie jest przyczyną, ale narzędziem zła. Znaczenie maski idealnie pokazuje końcówka komiksu: główny czarny charakter nie może posiąść mocy tytułowego przedmiotu. Na marginesie: już samo poprowadzenie tego nieco ukrytego wątku zasługuje na spore wyróżnienie. 

Rysownikiem jest Doug Mahnke. Nie tylko umie on ukazać przemoc w naprawdę kreatywny sposób, ale i doskonale buduje klimat całej opowieści. Komiks jest naprawdę brudny oraz miejscami przytłaczający, co idealnie współgra ze zwariowaną fabułą Acurdiego.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.