Superman: Syn Kal-Ela. Przebudzenie, czyli jak drugi tom rozwija historię superbohaterskiego syna

utworzone przez | lut 11, 2024 | Recenzja

Tom Taylor kontynuuje swoją opowieść o perypetiach Jona Kenta w roli Supermana.  Z jakimi przeciwnościami będzie musiał się zmierzyć syn Kal-Ela? Zapraszamy do recenzji!

Jonathan Kent kontynuuje swoją misję bycia Supermanem, a prezydent Bendix zyskuje nowego sojusznika w postaci Lexa Luthora, zaprzysięgłego wroga Człowieka ze Stali. Uknuli spisek, aby zdyskredytować młodego Supermana. Czy im się uda?

Czuć, że drugi tom Superman: Syn Kal-Ela. Przebudzenie jest komiksem przejściowym. Taylor rozkłada bardzo skrupulatnie kolejne pionki na szachownicy. Powoli poznajemy plan Bendixa. Do gry dołącza Lex Luthor, arcywróg Supermana. A Jonathan musi zmierzyć się z negatywnymi konsekwencjami bycia superbohaterem. Większość wątków rozpoczętych w pierwszym tomie jest kontynuowana. Nie poznamy odpowiedzi na kluczowe pytania, ale za to czytelnik zada sobie kolejne. Jaką tajemnicę skrywa chłopak Jona, Jay Nakamura? Jaki jest dokładny cel Bendixa i czy Luthor nie ma własnych ambicji do spełnienia? I czy Jonathan Kent zrozumie istotę bycia Supermanem? Mam nadzieję, że kolejne tomy rozwieją te wątpliwości.

Na pewno na uwagę zasługują dobrze zarysowane relacje. W komiksie mamy gościnny występ Aquamana, który pomaga Supermanowi w walce z morskim potworem zagrażającym Metropolis. W kolejnej części pojawia się Nightwing, który jest de facto mentorem dla młodego Kenta. Tłumaczy mu istotę superbohaterskich spraw. Bardzo podoba mi się dynamika interakcji pomiędzy tą dwójką. Widać, że Dick Grayson jest naturalnym wsparciem dla Jona. Poza tym widać, że Taylor doskonale czuje obydwie postaci (przygody Nightwinga też są pisane przez niego). 

Warstwa wizualna nie wyróżnia się zanadto. Mamy bardzo solidny poziom z gatunku superhero. Kreska nie przeszkadza w odbiorze całości, ale też nie nadaje całości drugiego dna interpretacyjnego. 

Superman: Syn Kal-Ela. Przebudzenie jest tomem przejściowym. Scenarzysta powolutku rozkłada pionki na szachownicy. Fabuła się powoli rozpędza, ale nie na tyle, abyśmy dostali odpowiedzi na najbardziej kluczowe pytania. Jonathan Kent powoli definiuje swoje podejście do bycia Supermanem. A droga ta jest wartością dodaną całego komiksu. Polecamy!

Wydawnictwu serdecznie dziękujemy za przesłanie egzemplarzy recenzenckiego, dzięki czemu mieliśmy przyjemność przeczytania tego tytułu ❤️

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Share This