Jenny Finn, czyli komiks o pochwale niepokojącego nastroju i niesłychanych opowieści

utworzone przez | mar 17, 2024 | Recenzja

Jenny Finn Mike’a Mignola to komiks twórcy Hellboya, Troy’a Nixey’a, Farela Dalrymple’a i Dave’a Stewarta. Inicjatorem serii był drugi wspomniany autor, który jeszcze w poprzednim milenium spytał tego pierwszego,czy nie zechce z nim współpracować. Zgodził się i w odpowiedzi ilustrator wypełnił szkicownik motywami, które do w tamtym momencie pasjonowały (i zarzeka się, że po tylu latach nadal to uwielbia). Historię tę można podsumować w jednym zdaniu: ideą, która leży u podstaw powstania tego komiksu, jest czerpanie radości z tworzenia.

Rzecz dzieje się w wiktoriańskim Londynie. Ludzi dotknęła dziwna zaraza, która zmienia ich w stwory pokryte mackami. Do tego grasuje morderca kobiet. Duchy ofiar krążą ulicami miasta i domagają się sprawiedliwości. Standardowo wręcz do fabuły wpleciony został wątek seansu spirytystycznego. Komiks ten to idealny tytuł dla fanów Sherlocka Holmesa, twórczości Lovecrafta czy po prostu nietypowych historii. 

Dostajemy do rąk zebrany cykl, który składa się z czterech zeszytów. Polski czytelnik od razu mógł zapoznać się z komiksem w kolorze (świetna robota Dave’a Stewarta). Te, chociaż są gustownie dobrane i idealnie korespondują z treścią, to, mam wrażenie, trochę zmniejszają widoczność piękna kreski, która w czarno-białej wersji jeszcze bardziej zachwyca żywiołowością, wręcz faluje i świetnie oddaje ruch czy inne aspekty tego eklektycznego świata. Czy to źle? Nie, po prostu inaczej.

Fabuła komiksu i uniwersum są potraktowane troszkę po macoszemu, są pretekstem do podzielenia się z czytelnikiem fascynacją połączenia klimatu wiktoriańskiej Anglii z niepokojącą aurą dziwności i popisu wyobraźni. To też w pewien sposób wyraz podziwu dla różnorodności form (także życia) i hołd dla inspiracji samej w sobie. W pewien sposób jest to też komiks o życzliwości i prostolinijnej (ale nie prostackiej) zacności, a także o ludzkiej doli i niedoli. Wszystko to okraszone odrobiną poczucia humoru oraz dystansu do własnej twórczości, które objawia się w prowadzeniu fabuły i rysunkach.

Czytelnik w historii tej dostaje wszystko to, co dobrze zna i lubi, niekoniecznie w jakiejś bardzo odkrywczej formie, ale z pewnością może czerpać radość z czytania i oglądania ilustracji, a przede wszystkim z kontaktu z wyobraźnią i przelaną na papier fantazją.

Wydawnictwu serdecznie dziękujemy za przesłanie egzemplarzy recenzenckiego, dzięki czemu mieliśmy przyjemność przeczytania tego tytułu ❤️

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Share This