Helle Helle to jedna z najważniejszych postaci współczesnej literatury duńskiej i jak na tego formatu osobistość przystało, zdobyła wiele prestiżowych nagród. Doceniana jest za styl pisania, wywodzący się z realizmu minimalistycznego. Wydawnictwo Filtry postanowiło wydać w tym roku jej powieść Hafni mówi, dostarczając nam językową ucztę – jest to o tyle trafne określenie, że książka liczy sobie niecałe 200 stron i spokojnie można ją przeczytać od początku do końca bez wstawania z kanapy. Chociaż nie zaszkodzi delektować się nią przez kilka dni, co, przyznaję się, uczyniłam.
Recenzja: Hafni mówi, Helle Helle
Tytułowa Hafni to kobieta przed pięćdziesiątką. W trakcie rozwodu postanawia wyruszyć w podróż objazdową po najlepszych duńskich restauracjach. Powieść ta to relacja z eskapady, zdawana bliżej nieokreślonej, kiedyś-bliskiej osobie, z którą główna bohaterka nie rozmawiała wiele, wiele lat.
Logorea, która wydobywa się z kobiety, jest niezwykle subtelna i pełna gracji. To frapująco-inspirujące, że autorce udało się połączyć dwie rzeczy, teoretycznie tak pełne przeciwności: słowotok i oszczędność formy. A tu proszę: Hafni mówi. Słowotok powinien być wszak potoczysty, słowa powinny wystrzeliwać z ust niczym z karabinu maszynowego, tymczasem Hafni mówi, mówi, mówi, dbając o elegancję języka, subtelnie wtrąca przemyślenia, nie odsłania się zupełnie, pomimo tego, że daje się poznać i wniknąć w swoje życie, nadal pozostaje dość enigmatyczną narratorką. Potrafi też wszystko to podszyć inteligentnym dowcipem i dodać trochę absurdu.
O czym właściwie opowiada Hafni? Z jednej strony o samotności i reakcji na osobisty dramat: oto kobieta, mająca dorosłe, samodzielne dzieci, rozwodzi się. Musi ustanowić się na nowo, pozwolić wybrzmieć sobie taką, jaką jest bez dotychczasowych ról społecznych. Hafni jest bystrą obserwatorką tego, jak społeczeństwo narzuca role, ale nie ma w niej tragicznego, jątrzącego buntu. Jest w tym odrobina przekory, okraszonej lekkością i swobodą, które pozwalają bohaterce na trochę ekscentryzmu, na które w normalnych okolicznościach by sobie nie pozwoliła (jak na przykład zakradanie się nocą w hotelu po cukierki z wynajętej przez inne osoby sali – to tego typu wariactwa, które można skomentować olaboga! albo o jejku! naprawdę? i przejść do porządku dziennego – nie ma w nich nic bulwersującego czy wystarczająco dziwacznego, żeby pomyśleć “o, wariatka”)
Warto zaznaczyć, że chociaż określenia typu “realizm minimalistyczny” czy “prestiżowe nagrody” mogą wywołać skojarzenia z trudną lub nudną lekturą, to rozczaruję: nic z tego. Książka jest po prostu piękna, a gdy zaczyna się ją czytać, całkowicie pochłania. Jest napisana z taką empatią i wrażliwością, że trudno uwierzyć w fakt, iż główna bohaterka nie jest człowiekiem z krwi i kości, a papierową fikcją. Otrzymaliśmy pełen empatii obraz kobiety peregrynującej, która wykorzystuje czas rozwodu do przeobrażenia się, usamostanowienia – na nowo.
Hafni mówi to proza cudowna. Podczas jej czytania ma się wrażenie, że to do nas zadzwoniła dawna znajoma, którą darzy się sympatią, ale właściwie przez ostatnią dekadę, czy nawet jeszcze dłużej, nie utrzymywało kontaktu i trzeba solidnie wytężyć pamięć, aby przypomnieć sobie coś konkretnego o jej życiu. Tymczasem ona mówi, a ty słuchasz, przyjemnie spędzając czas. Kiedy milknie, masz wrażenie, że chociaż coś z tej jej samotności, co rusz wyzierającej z tej w gruncie rzeczy dość zabawnej i lekkiej historii, jest również w tobie i każdym innym człowieku, to masz pewność, że w tym wszystkim nie jest się samemu, a nawet dawne więzi mogą się odrodzić.
Na koniec dobra rada: do czytania przygotujcie sobie wiele pyszności, aby je spożywać w trakcie pochłaniania tych stron.
Informacje
Tytuł: Hafni mówi
Autorka: Helle Helle
Wydawnictwo: Filtry
Rok wydania: 2025
Wydawnictwu serdecznie dziękujemy za przesłanie egzemplarza recenzenckiego, dzięki czemu mieliśmy przyjemność przeczytania tego tytułu ❤️


0 komentarzy