Bédu, czyli Bernard Dumont, to siedemdziesięciosześcioletni rysownik i scenarzysta, autor komiksów dla dzieci. Jego najpopularniejszą serią jest Hugo, pełne humoru fantasy dla dzieci o młodym trubadurze, który wraz z przyjaciółmi przeżywa wiele przygód. Pierwszy odcinek ukazał się w 1981 roku. Jego charakterystyczna kreska towarzyszy czytelnikom już od tak dawna, że wydaje się być nie ewenementem, a pewnym standardem. Tym razem opowiedziana została historia księżniczki Helii. Po śmierci król Arthmela tron przejmuje brutalny książę Oghor. Ten, ze strachu przed utratą tronu, wsadza ją do więzienia. Nasza główna bohaterka ucieka jednak i udaje się do krainy, w której żyją smoki, aby zapobiec zagładzie swojego ludu z ręki (a raczej ognia) krwiożerczej bestii. Jej wojownicza natura doprowadzi do wielu ciekawych odkryć oraz pięknych scen walki.
Smocza krew nie jest tutaj wyjątkiem. Ten album również należy do gatunku fantasy. Stanowi rozrywkę dla całej rodziny. Bawić się będą przy nim dorośli i dzieci. Pytanie brzmi: jak bardzo? Otóż, jeśli nie przeszkadza nam schematyczność fabuły i pewna niezamierzona prostota, to świetnie spędzimy czas. Jeśli natomiast szukamy czegoś oryginalnego, co nam da do myślenia, przełamie stereotypy, to raczej nie jest dobry moment na otworzenie tego komiksu, ponieważ zamiast cieszyć się książką, będziemy przeżywać rozczarowanie. Tymczasem jeśli trafi się na odpowiedni moment w życiu, to będzie to mile widziana rozrywka.
Dlaczego klasyka klasyki? Właśnie dlatego, że Smocza krew, chociaż autor przyjemnie posługuje się wyobraźnią, oparta jest na wszystkim tym, co czytelnicy lubią najbardziej – i niczym więcej. Mamy tu więc zgrabną historię, która dzieje się w magicznej krainie, gdzie żyją ludzie i fantastyczne stworzenia. Mamy walkę dobra ze złem, finał jest taki, jakiego można się spodziewać. Nie trzeba specjalnie wnikliwie śledzić fabuły, a chociaż akcja toczy się szybko, nic czytelnikowi nie ucieknie.
Ilustracje są znakomite, ale również niczym nie zaskakują. Z pewnością ucieszy fanów lat 80. i 90., ponieważ komiks wygląda, jakby był żywcem wyjęty z tamtych lat. Czy to źle? Niekoniecznie, w końcu styl ten przez Bédu jest doprowadzony do perfekcji.
Czy Smocza krew będzie miała kontynuację? Możliwe, ponieważ furtka jest otwarta, aczkolwiek szczególnych powodów nie ma, wszystkie rozpoczęte wątki zostały ładnie zamknięte.
Wydawnictwu serdecznie dziękujemy za przesłanie egzemplarza recenzenckiego, dzięki czemu mieliśmy przyjemność przeczytania tego tytułu ❤️


0 komentarzy