Odszedł Marcin Wicha

utworzone przez | sty 25, 2025 | Newsy

Wczoraj, w wieku 52 lat, odszedł znakomity pisarz, grafik: Marcin Wicha. Jego najsłynniejszą książką była Jak przestałem kochać design. Laureat Paszportu „Polityki” (do tego czasopisma pisał felietony), Nagrody Nike (za Rzeczy, których nie wyrzuciłem) i Nagrody im. Witolda Gombrowicza. Kojarzymy go głównie z twórczości eseistycznej o sztuce i ludzkiej egzystencji, jednak pisał on też książki dla dzieci (pierwszą była Klara. Proszę tego nie czytać).

Marcin Wicha: cytaty

Biblioteki są zapisami naszych czytelniczych porażek.
Jak mało w nich książek, które naprawdę nam się podobały. Jeszcze mniej takich, które podobają się nam przy kolejnej lekturze. Większość to pamiątki po ludziach, którymi chcieliśmy być. Których udawaliśmy. Których braliśmy za siebie.

– Rzeczy, których nie wyrzuciłem


Powinien istnieć specjalny znak interpunkcyjny. Graficzny odpowiednik skurczu krtani. Przecinek się nie nadaje. Przecinek to klin na złapanie oddechu, a tu potrzebny jest typograficzny węzełek, wybój albo potknięcie.

– Rzeczy, których nie wyrzuciłem


A teraz nie żyje. Siedzę w jej mieszkaniu. Wszystko zniknęło. Zostały tylko książki.
Były naszym tłem. Tkwiły w każdym kadrze. Znałem ich grzbiety, zanim rozpoznałem w czarnych znakach litery. Całe życie z nich wróżyłem. Szukałem puent.

– Rzeczy, których nie wyrzuciłem


Nie lubiła książek i filmów z budującym przesłaniem, wzniosłych scenariuszy, w których okazywało się, że fantastycznie jest mieć Downa(jej słowa). Że miłość zwycięża chorobę. Ze chory znika jak mistrz Yoda. Bez sikania, odleżyn, środków przeciwbólowych. I że w ogóle trzeba się wziąć w garść. Że rodzina zawsze się jednoczy. Nigdy nie przyjmowała rutynowych pocieszeń. Kurtuazyjnych sformułowań wypłacanych drobną monetą.

– Rzeczy, których nie wyrzuciłem


Pa­mię­tam za­chwyt ojca, kie­dy ktoś nam przy­słał za­gra­nicz­ne wi­ta­mi­ny z za­mknię­ciem od­por­nym na dzie­ci. Wszyst­kim po­ka­zy­wał pla­sti­ko­wy fla­ko­nik.
– Wpraw­dzie to tyl­ko wi­ta­mi­ny – tłu­ma­czył – ale na­wet przedaw­ko­wa­nie wi­ta­min może być nie­bez­piecz­ne!
Przez chwi­lę ob­ra­cał na­kręt­ką na do­wód, że ża­den dzie­ciak nie zdo­ła jej po­ko­nać. Po­tem na­ci­skał w od­po­wied­nim miej­scu i – vo­ilà! – opór ustę­po­wał. Za­do­wo­lo­ny z uda­nej sztucz­ki wy­sy­py­wał na rękę kil­ka ta­ble­tek. Po­tem wrzu­cał je z po­wro­tem i za­my­kał opa­ko­wa­nie. Mnie się nie uda­wa­ło (szcze­rze mó­wiąc, na­wet dzi­siaj nie po­tra­fię sfor­so­wać ta­kiej blo­ka­dy).
Pre­zen­ta­cja mia­ła sens po­li­tycz­ny. Po­zwa­la­ła na pro­stym przy­kła­dzie do­wieść wyż­szo­ści ka­pi­ta­li­zmu nad tym trud­nym do na­zwa­nia czymś, co nas ota­cza­ło. W na­szym świe­cie – pod­kre­ślał oj­ciec – wy­star­czy­ło­by na­pi­sać „chroń przed dzieć­mi” i udać się do waż­niej­szych za­dań. Ewen­tu­al­nie roz­dać w ośrod­kach zdro­wia mi­lion ulo­tek o strasz­nych skut­kach nad­mier­ne­go spo­ży­cia wi­ta­mi­ny C. Albo umie­ścić sto­sow­ne ha­sło na pu­deł­kach za­pa­łek. Wy­dać bro­szu­rę „Strzeż dzie­ci przed wi­ta­mi­ną”. Na­pięt­no­wać nie­fra­so­bli­wość ro­dzi­ców. Wła­śnie do ta­kich za­dań Pol­ska mia­ła ar­mię pla­ka­ci­stów.

– Jak przestałem kochać design


Po pro­stu są lu­dzie, któ­rym nie­wła­ści­wy ko­lor wtycz­ki po­tra­fi ze­psuć pół dnia. Któ­rzy wolą sie­dzieć w domu, niż wy­po­czy­wać w nad­mor­skim pen­sjo­na­cie, gdzie dy­wa­ny mają ohyd­ny ko­lor. Nie­szczę­śni­cy udrę­cze­ni bil­l­bo­ar­da­mi gła­dzi szpa­chlo­wej.
Tak, tak, wiem. Gust jest ka­te­go­rią kla­so­wą. Usta­na­wia hie­rar­chie i po­dzia­ły. Od­zwier­cie­dla na­sze aspi­racje.

– Jak przestałem kochać design

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *