Bartłomiej Kowaliński kilka lat temu napisał trzytomowy cykl o Pawle Wolskim, dziennikarzu śledczym z Warszawy. Tropy, którymi podąża, odkrywają ciemne zakamarki dusz innych postaci. Są też okazją do przyjrzenia się, do czego prowadzi ślepe podążanie za pasjonującą pracą. Fani górskich klimatów podhalańskich i Krakowa nie powinni narzekać, pomimo niedociągnięć – odbiór czytelników był różny: od zachwytów do całkowitego zniechęcenia się lekturą. Jak jest w Kajdanach? Przede wszystkim autor ponownie zabiera nas do miasta Kraka, odsłaniając ciemne zakamarki piwnic. To właśnie w jednej z nich zostaje znalezione okaleczone ciało. Tropy prowadzą donikąd, a morderca wydaje się być nieuchwytny.
Październikowe premiery książkowe
Październik upłynął nam na śledzeniu nagród literackihc i targów, ale nie zminai to tego, że ukazało się mnóśtwo wyśmienitych tytułów i tych po prostu ciekawych. Ponownie ukazało się ich tyle, że musimy podzielić podsumowanie na dwie części. Oto pierwsza!„Mroczny i niepokojący Kraków. Bezwzględny morderca. I żmudne policyjne śledztwo. Kajdany to kryminał, który chwyta za gardło i nie pozwala się odłożyć. A niepokój będzie wam towarzyszyć do ostatniej strony. Polecam” – Wojciech Chmielarz.
Zaletą książki z pewnością jest przestrzeń, w której dzieje się akcja: od brudnych, zaszczurzonych korytarzy piwnic poprzez mroczne podwórka aż do starych kanałów. Już samo to buduje odmienny, a jednocześnie typowy dla kryminałów, duszny klimat. Odwiedziny w mniej oczywistych miejscach malowniczego miasta przyciągającego turystów skłania do zastanowienia się, czy nie warto wybrać się na jeszcze jedną wycieczkę po Krakowie.
Bohaterowie poniekąd zdają się być typowi dla gatunku: nieidealni policjanci, ofiary wplątane w niejasne sytuacje. I tak jest, ale autor ugryzł je z trochę innej strony. Nawet drugoplanowe postaci nie są papierowe i wnoszą swoją energię na karty książki. Tak więc, chociaż autor pełnymi garściami czerpie z gatunkowych osiągnięć i utartych szlaków, odkurza je i pokazuje inne ich oblicze. Okruchy informacji w śledztwie są pieczołowicie zbierane, emocje budowane interesująco, a napięcie adekwatne do sytuacji.
Wiele ma tu do powiedzenia przypadek, co przyczynia się do poczucia większego realizmu. Jednocześnie jest to na tyle zbalansowane, że czytelnik nie zaprzestaje własnych prób dedukcji. Z pewnością nie można jednak powiedzieć, że autor przypadkowi zostawia duże pole do manewru, jeśli chodzi o pomysł na książkę i jej realizację: mamy do czynienia z bardzo przemyślaną fabułą i dobrze stworzonym światem. W porównaniu do wcześniejszych książek Bartłomiej Kowaliński zdecydowanie poprawił swój styl i niektóre cechy jego pióra, które mogły razić we wcześniejszych książkach, tutaj ulegają poprawie lub zanikają.
Kajdany Bartłomieja Kowalińskiego są przyjemną, niewymagającą książką dla fanów powieści kryminalnych. Można z lektury czerpać wiele przyjemności i zdecydowanie można się bez problemu wciągnąć w fabułę. Całkiem sprawnie napisany tytuł!
Wydawnictwu serdecznie dziękujemy za przesłanie egzemplarza recenzenckiego, dzięki czemu mieliśmy przyjemność przeczytania tego tytułu ❤️

0 komentarzy