Każdy wielbiciel kryminałów zna nazwisko, które nam trudno zapamiętać i wymówić, ale ten długi ciąg znaków na okładce nowego tytułu zawsze zapiera dech w piersiach i jest zapowiedzią czytelniczej euforii. Mowa oczywiście o Yrsie Sigurðardóttirr, która swoimi powieściami mrozi krew w żyłach czytelnika. Tym razem czerwony płyn z żył głównych bohaterów autorka rozlała po całym ich domu. Przypomnijmy, że znane cykle autorki to Thóra Gudmundsdóttir (pierwsza książka z tej serii ukazała się w Polsce w 2005 roku) oraz Freya i Huldur.
Konsekwencje to szósta część cyklu z Huldarem i Freyją w roli głównej. Yrsa Sigurðardóttir, islandzka autorka, często uważana jest za najlepszą pisarkę kryminałów nordyckich. Nic dziwnego: idealnie łączy wątki detektywistyczne z obyczajowymi, tworząc wielopłaszczyznową opowieść. Jej suspensy nie służą tylko podtrzymaniu uwagi czytelnika, są logiczną kontynuacją wydarzeń, a pomimo tego zaskakują.
Znikąd pomocy to pierwszy tytuł z nowej serii Czarny lód. Zima na fiordzie. Na odludnej farmie zostaje znaleziona rodzina, która została zamordowana w bestialski sposób. Zwłoki odkrywa sąsiad, który zmartwił się, że nikt z rodziny nie kontaktował się z nim od tygodnia.
Zaletami książek Yrsy Sigurðardóttirr jest bardzo widoczna chęć autorki do opowiadania historii bez oceniania postaci, za to z dużą konsekwencją stara się realnie oddać rzeczywistość, także tę międzyludzką, dotyczącą relacji i tego, jak się one kształtują. Opowiada o tym, jak złudne jest poczucie bezpieczeństwa, jakie dylematy moralne napotyka na swojej drodze współcześni ludzie.
Nie inaczej jest w przypadku tej książki. Krwawa zgroza oddziałuje na człowieka, gdy leży wygodnie na swojej ulubionej kanapie. Mroźne opisy fiordów sprawiają, że koc nie grzeje tak mocno, jak zazwyczaj. Ale największą troską czytelnika jest odpowiedź na pytanie, czy na pewno zamknął drzwi na klucz.
Opowiedziana historia toczy się z dwóch perspektyw. Dochodzenia policji oraz wydarzeń w domu, które poprzedzały morderstwo. Linie czasowe zbliżają się do siebie, by połączyć się w kulminacyjny moment, gdy wszystko zaczyna być jasne. Zabieg ten jest przeprowadzony mistrzowsko, bo chociaż wykorzystywanie dwutorowości narracji w powieści wykorzystywane jest dość często, aby fabułą wydała się ciekawsza, nigdy nie jest tak funkcjonalne i nie zagęszcza atmosfery jak w tym przypadku. A w Znikąd pomocy czytelnik siedzi jak na szpilkach i ma wrażenie, że wszystko wokół niego robi się coraz bardziej ciasne.
Przestrzeń, jaka została przez autorkę zbudowana, również jest ciekawa. Oto mamy dom. Z jednej strony – otacza go niewyobrażalna przestrzeń, która przywodzi na myśl wolność i swobodę. Z drugiej strony – ta odludna przestrzeń zamyka mieszkańców jak w klatce, odcina od innych i nie sprzyja wołaniu o pomoc. Idealne tło dla tak makabrycznych wydarzeń i ludzkich dramatów, które są tu motorem fabuły (warto się przyjrzeć choćby temu, jak wątki poruszane w dochodzeniu mieszają się z życiem policjantów).
Znikąd pomocy to bardzo udane rozpoczęcie nowej serii (zwłaszcza dla tych, którzy żałują, że nie ma kolejnej części o Huldarze i Freyi). To Yrsa Sigurðardóttir w jak najlepszej formie.
Wydawnictwu serdecznie dziękujemy za przesłanie egzemplarza recenzenckiego, dzięki czemu mieliśmy przyjemność przeczytania tego tytułu ❤️


0 komentarzy